wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 1 - "Uważaj, bo się w nim zakochasz"



*rozmowa telefoniczna
-Cześć Natalie.
-Cześć mała.
-Znalazłby się u ciebie nocleg?
-Raczej tak, a dla kogo?
-Dla mnie.
-Pozwolili Ci?
-Pogadamy na miejscu, cześć.

 (włącz)
*pół godziny później*
A co jeśli nie pozwoli mi tu zostać? Co jeśli mnie wyrzuci? Zapukałam. Kurwa, co ja zrobiłam? Zaczęłam się wycofywać, aż drzwi otworzyły się z impetem. 
-Cześć ślicznotko.
-Grr, miałaś tak do mnie nie mówić.
-Tak, tak, też cię kocham.
Podeszłam do dziewczyny i mocno ją przytuliłam. Tak dawno jej nie widziałam. Chciałam wejść do środka, lecz mnie zatrzymała. 
-Jest taka sprawa ... Są u mnie przyjaciele, nie przeszkadza ci to?
Delikatnie się uśmiechnęłam, wyminęłam ją i przekroczyłam próg. Zaniosłyśmy moje torby do pokoju gościnnego i zeszłyśmy na dół. Zamurowało mnie. Myślałam, że mam przywidzenia. Pięciu moich idoli siedziało w salonie mojej najlepszej przyjaciółki. 
-Lily, czy to ...
-Tak.
-O jezu - nie wierzyłam własnym oczom.
-Może was sobie przedstawię ... chłopaki, to Rose, Rose, to One Direction.
-I to są Ci twoi przyjaciele?! - zdziwiłam się słowami dziewczyny przed domem.
-Myślałam, że ...
-Tak, nadal jestem Directioner ... - uśmiechnęłam się do niej promiennie i objęłam ją ramieniem. - Tylko jest JEDEN, mały problem ...
Wszyscy popatrzyli na mnie zdziwieni.
-Lily, pamiętasz jak opowiadałam Ci o moich zadufanym w sobie braciszku?
-Taak .. ii .. ?
-On tutaj jest. Myślę, że ta osoba wie, że o niej mówią. Przez nią trafiłam do Domu Dziecka. Zniszczyła mi całe życie, a sama poszła śpiewać w głupim programiku. 
-Ja nie wiedziałem ...
-Oj zamknij się Louis. To oczywiste, że musiałeś to wiedzieć. Nawet teraz jestem niepełnoletnia, więc byłeś świadomy tego, że tam trafię. Obiecywałeś, że mnie nie zostawisz, że mnie stamtąd zabierzesz. Gówno zrobiłeś.
-A właśnie, NADAL jesteś niepełnoletnia. Nie powinnaś tam być?
-Nie zmieniaj tematu. To już nie twoja sprawa co robię, gdzie i z kim. Mam swoje życie, a ty swoje. Nie jesteś już moim bratem ... - przerwał mi w połowie
-Ale ...
-NIE PRZERYWAJ MI!- walnęłam pięścią w ścianę, czego po chwili pożałowałam. - Do cholery jasnej. - ręka stała się sina, lecz już nie zwracałam na nią uwagi. - W normalnej sytuacji, bym nawijała o tym jak mnie napierdala ta ręka, ale muszę wyrzucić z głowy wszystko co o Tobie myślę. Jesteś dupkiem, zadufany w sobie dupek. Myślisz tylko o sobie, a innych masz w dupie. - zaczynałam tracić czucie w ręce. - kurwa. - klnęłam coraz bardziej z każdą sekundą.
-Rosalie ...
-NIE MÓW TAK DO MNIE.
-Ja przepraszam ... naprawdę ...
-Nie chcę słuchać twoich tłumaczeń. Nienawidzę cię. Zniszczyłeś wszystko. - nie wytrzymałam i się rozpłakałam. - Nienawidzę ciebie i tej twojej idealności. Ty zawsze miałeś wszystko co najlepsze, a teraz jesteś w najlepszym boysbandzie na świecie. Szkoda tylko, że zapomniałeś o rodzinie. - moje oczy się zaszkliły na wspomnienie z przeszłości. - Cieszę się tylko, że James nie musi przeżywać tego co ja. To jedyny plus całej zaistniałej sytuacji. Jestem ciekawa jakbyś się zachował gdyby on jeszcze żył. A no tak, jego byś nie zostawił bo tylko ja jestem szmatą do pomiatania i wystawiania. Lalusiowi zachciało się kurwa śpiewać! 
-Wiem, że popełniłem błąd ... wiele błędow, ale naprawdę żałuje. Chciałbym wszystko naprawić.
-Ale czasu nie cofniesz. To co się wydarzyło nie zniknie tak nadal. 
-Ale daj mi szansę, proszę.
-Nie Louis. Miałeś szansę, nawet wiele. Czekałam te cholerne 3 lata lecz to koniec. 
Spojrzałam na wszystkich.
-Przepraszam was, ja ... ja nie potrafię.

(włącz)
Wybiegłam z domu potykając się o własne nogi. Jest noc, a ja biegnę płacząc. Upadłam na środku ulicy. Mój nadgarstek był fioletowy i dodatkowo rozwaliłam sobie kolano. Brawo.
-Moje życie jest chujowe. Ja jestem chujowa.
Zaczęło padać i usłyszałam grzmoty.
-Świetnie, jeszcze tego brakowało.
Wstałam z ziemi i spojrzałam na niebo. Czarne jak smoła.Krople deszczu spływały po mojej twarzy, po chwili nie było już na mnie suchej nitki.
Mijały godziny, a ja spacerowałam po parku. Tak około 10 wróciłam do domu.
-O boże! Rose, nic ci nie jest? Martwiliśmy się o ciebie.
-Mhm.
Wyminęłam przyjaciółkę, poszłam do pokoju i zatrzasnęłam drzwi.Przebrałam się w to i zeszłam do kuchni. Zaczęłam wyjmować składniki do zrobienia naleśników. Stanęłam na stołku próbując dosięgnąć cukru. Już miałam go w ręce kiedy zachwiałam się i spadłam. Poczułam jak ktoś łapie mnie w swoje ramiona. Podniosłam głowę i ujrzałam niesamowite niebieskie oczy, zawsze miałam do nich słabość.
-Nic ci nie jest? - spytał i pomógł mi wstać, choć powiem, że było mi wygodnie w jego objęciach.
-Nie, dziękuję. - uśmiechnęłam się ukazując dołeczki w policzkach.
-Niall jestem.
-Rosalie miło mi.
-Mogę mówić do ciebie Rosie?
-Nikt tak do mnie nie mówi, ale czemu nie.
Przy tym chłopaku czułam się taka szczęśliwa. Dziwne uczucie, gadałam z nim minutę, a nie umiałam się przy nim nie uśmiechać.Był taki radosny, pełny życia, taki ... idealny.
-Idę do Milkshake City, chciałabyś iść ze mną?
-Jasne, poczekaj chwilę.
Pobiegłam do pokoju, wzięłam telefon i zbiegłam po schodach do chłopaka.
-Zwarta i gotowa. - zameldowałam się jak w wojsku na co zareagował uroczym śmiechem.
Siedzieliśmy tam około godziny, a później ruszyliśmy nad jeziorko. Postanowiliśmy się lepiej poznać, było miło, do czasu ... wiedziałam, że kiedyś padnie to pytanie.
-Wyjaśniłabyś mi tą sytuację z Lou?
- Nie chętnie, ale ufam ci.

(muzyka)
-A więc jak już zapewne wiesz, jestem jego siostrą. Nasi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałam pięć, a on dziewięć lat. Później zamieszkaliśmy z dziadkiem. Dobrze nam się układało, byliśmy bardzo zżytym rodzeństwem, co było niespotykane. W końcu nadszedł ten czas i dziadek zmarł miesiąc po osiemnastych urodzinach Lou. Po jakimś czasie mój brat poszedł do X-Factor. Kiedy okazało się, że przechodzi dalej obiecywał mi, że wróci po mnie, że zawsze będę jako małą siostrzyczką i nigdy mnie nie opuści. Wiedział, że trafię do Domu Dziecka, mógł zawalczyć bym mieszkała z nim, lecz tego nie zrobił. Spędziłam tam trzy lata. Każdego dnia cierpiałam coraz bardziej, w szkole byłam poniżana, a w ośrodku jako jedyna nie miałam przyjaciółki. Gdy Louis stał się sławny zaczęli mi się podlizywać, aż pewnego dnia nie znieśli tego i mnie pobili. Opiekunowie i nauczyciele olali sprawę, byłam wyrzutkiem. Wszystko coraz bardziej sypało się z każdym dniem. Jedyne co mnie uspokajało to żyletka i wasza muzyka. To dodawało mi siły, lecz nie wytrzymałam. Każdy dzień to była męka spowodowana głównie utratą brata. Pewnego dnia wracając ze szkoły poznałam Natalie, zaprzyjaźniłyśmy się, tylko w niej miałam oparcie. Pomimo tego i tak nie potrafiłam wytrzymać w Domu Dziecka i uciekłam do Lily. Resztę historii już chyba znasz.
Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Niall natychmiastowo ją otarł i mocno mnie do siebie przyciągnął. Staliśmy w uścisku kilka minut. Biło od niego ciepłem. Czułam się bezpiecznie w jego objęciach. Przerwał nam mój telefon. Lily.
Lily-Cześć.
Rose-No cześć. Po co dzwonisz?
L-Jesteś z Niallem, prawda?
R-Tak.
L-Długo zamierzacie jeszcze razem przebywać?
R-Nie wiem, a co cię tak interesuje?
L-Uważaj.
R-O co ci chodzi? Na co?
L-Uważaj, bo się w nim zakochasz.
Później usłyszałam tylko sygnał zakończonego połączenia.

***

Chujowe wiem. Ten rozdział miał zupełnie inaczej wyglądać, lecz zawsze w trakcie przepisywania zmieniam. Już taka moja natura. Wyszedł dość krótki, kolejny powinien być dłuższy.
Nie czepiajcie się o gramatykę i jakieś błędy, wszystkie rozdziały piszę na lekcjach, więc wiecie. Ostatnio tak się zapisałam, że babka od matmy szturchała mnie dwie minuty, a kiedy wreszcie mnie obudziła nie wiedziałam gdzie jestem. xd
Tak więc, nie chciało mi się tego sprawdzać, więc jeśli znajdą się jakieś błędy napiszcie w komentarzach c'nie? To chyba na tyle. Kolejny pewnie za 2,3 dni. Baaajoo = )

5 komentarzy:

  1. afiuhsgyusgg świetny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :D @UlaLuo :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. jest ciekawy i wgle. tak jak mówiłam c:
    ale taka jedna moja uwaga, nie znam się na pisaniu, ale czytam duuuuuużo blogów i wgle. :) więc ta moja uwaga, dało by się zastosować trochę mniej dialogów, a trochę więcej myśli? jezeli sprawiam Ci kłopot to przepraszam, to tylko moje zdanie c: ale do rozdziału nie ma się co doczepić, bo pomysł jest ciekawy, chodź początki zawsze są trudne c:

    czekam na nn♥
    @roks_m♥
    ilysm♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za radę, będę starała się wpleść więcej myśli. :D

      Usuń
    2. nie ma za co, ja staram się tylko pomóc c:

      Usuń